Wszystkie wpisy » Alpy
image_pdfimage_print

Moje 4-tysięczniki – Cz.3 (i na razie tyle)

Część trzecia – od razu widać, że inna bajka niż niektóre z tych poprzednich akcji. Panujemy nad sytuacją, mniej więcej, na tyle na ile się da. 2019 – Weissmies, Lagginhorn I tak miały wyglądać nasze wcześniejsze akcje! Z miasteczka na Lagginhorn wchodzimy w parę godzin. Jak? Można przeczytać w relacji. Oszukiwaliśmy, a jakże, ale taki był plan – lekko i szybko. Dlatego po raz pierwszy nie wziąłem namiotu i zakładałem, że jakoś to będzie. Ostatecznie nocki spędziliśmy z Maćkiem w…

Read More

Moje 4-tysięczniki – Cz.2 (z 3)

Druga z trzech części opisująca te wyjazdy, na których osiągnęliśmy pułap powyżej 4 tysięcy metrów. Pierwsza opisana tutaj. 2012 – Matterhorn Góra marzenie, szczególnie dla Pawła. Ale ja, po tym jak zobaczyłem na jej zboczach opad papieru toaletowego wiedziałem, że będzie przesrane. Przedziwny widok – rolki były rozsiane na dużym obszarze, prawdopodobną przyczyną był upadek jakiegoś pakunku z helikoptera transportującego towary do schroniska. A co do samej wspinaczki – nie byłem gotów, zatem z każdym metrem w górę rosła moja…

Read More

Moje 4-tysięczniki – Cz.1 – Nibyalpinizm

Wracam myślami do naszych historycznych wypadów alpejskich. W tym cyklu skupię się na szczytach 4-tysięcznych. Jest to bez wątpienia wyjątkowa kategoria, ponieważ oprócz wszystkich zagrożeń związanych z turystyką wysokogórską tutaj dochodzi jeszcze jeden aspekt – choroba wysokościowa. Jak to dziadostwo potrafi dać po łbie ten się przekona, kto wylezie z namiotem na 4200 metrów i spędzi tam noc. Zatem czy warto? Warto! 2008 – Mont Blanc Jest rok 2008, zatem minęły 3 lata, od kiedy dowiedziałem się o istnieniu wysokich…

Read More

Böses Weibl (3119 m) – w stylu Swift Solo (wstępniak)

Napis na szczycie: Von allen seiten umgibst du mich gott und haltst deine hand uber mir. [Ze wszystkich stron otaczasz mnie Boże, a dłoń swą trzymasz nade mną.] 18 IX 2020 Podróż Dojazd do Austrii to nam nie wyszedł za bardzo, bo jak wyjechaliśmy o 19-tej z domu, tak o 11-tej następnego dnia byliśmy u celu. Wprawdzie po drodze zaliczyliśmy przesiadkę w Kamieńcu do auta Tomka, a potem odwieźliśmy dzieci pod Kłodzko z przerwą na kanapki, ale to co potem…

Read More

Hinterer Brochkogel (3635 m) – Andrzeju, to jeb…

12.07.2020 Na przełęczy zostawiam ekipę i idę samemu na pobliski Hinterer Brochkogel. Szczyt mało wybitny, ale jednak wśród 10-ciu najwyższych szczytów Austrii. Już raz mu odpuściłem w 2017 roku, a byłem przecież wtedy w tym samym miejscu i z równie dobrym samopoczuciem, więc co jak co, ale trzeci raz tu wchodzić nie będę. Asia, Aga i Michał zostają na przełęczy celebrować urodziny Agi. Wrócę do tego bo to istotne i ciekawe. Ja tymczasem poginam – zakopując się w śniegu –…

Read More

Glödis (3206) – nie rozczarował!

Tekst: Dziku Zdjęcia: Tomek i Dziku Wyjazd miał miejsce w dniach 18-19 IX 2020 Wrzesień 2016 Szczyt ten po raz pierwszy rzucił mi się w oczy podczas wizyty w Kals w 2016 roku, kiedy to z daleka, ze szczytu Blauspitz wyglądał niezwykle intrygująco. Szczególnie zapamiętałem jego odbijającą światło północno-zachodnią ścianę: Podczas tamtej wycieczki mieliśmy się okazję mu przyjrzeć potem z bliska zarówno z Lesachtal…: …jak i z drugiej strony, czyli z doliny Debanttal. Tam prezentuje się nieco inaczej, raczej jak…

Read More

Similaun 2012 – dla Andrzeja

Wstęp [Dziku] To był grudzień 2012 roku. Zatem 8 lat zbierałem się do napisania relacji i wygląda na to, że już tego nie zrobię. Jest jednak tekst upamiętniający tamte zdarzenia. Napisał go przed laty Dawid a dziś odnalazłem go na jednym z nośników pamięci. Swoje odleżał, teraz czas na publikacje. Dziś jest mi to zrobić łatwiej bo bardziej odporny jestem na oceny. W końcu to coś co ludziom wychodzi najłatwiej – wyręczanie Boga i wydawanie osądów. Co nie zmienia faktu,…

Read More

Otwarta pętla – Mont Blanc – część 2/2

tekst: M.Mazur (XII 2019) wyjazd miał miejsce w lipcu 2015 Część 1/2 tutaj: Gran Paradiso (4061) – jak miał na imię pies Lucky Luck’a?! Część 2/2: Mont Blanc czy Monte Bianco Już w drodze z Polski dużo rozmawiamy o tym czego się spodziewamy; jak wygląda trasa, historie o miejscu z „rolling stones” i o tym, jak Dziku z Agą byli na Blancu kiedyś zimą i nie wiedzieli, że w schronie na 4200 prawdopodobnie dokładnie wtedy były tam zwłoki jakiegoś nieszczęśnika,…

Read More

Gran Paradiso (4061) – jak miał na imię pies Lucky Luck’a?!

tekst: M.Mazur (XII 2019) wyjazd miał miejsce w lipcu 2015 Otwarta pętla W 1927 roku radziecka psycholog(szka) Bluma Zeigarnik opisała ciekawe zjawisko psychologiczne później nazwane efektem Zeigarnik. W dużym skrócie ludzki umysł pamięta bardziej zadania niezakończone niż te zamknięte. Przykładem są kelnerzy, którzy pamiętają dokładnie zamówienie każdego stolika aż do momentu uregulowania rachunku. W metodzie GTD (Getting Things Done) takie niezamknięte zadania nazywane są „otwartymi pętlami” i wręcz krzyczą do nas by je zamknąć, niestety jak to z naszym umysłem…

Read More

Piz Morteratsch (3751) i akcja „szerpa”

Lipiec 2019 Po krótkiej przygodzie z Morteratsch wracam do namiotu, gdzie wita mnie Aga. Wyspała się i czuje się już dobrze, więc teraz kręcimy się wkoło i wypatrujemy przyjaciół, którzy poszli na Piz Berninę. Późnym popołudniem pakujemy dla nich picie i idziemy w kierunku grani. W miejscu, z którego widać skały prowadzące na Biancograt, oraz samą grań jest zupełnie cicho. Słońce grzeje, śnieg się topi i płynie po skałach. Czasem słychać spadające w okolicy kamienie, ale żadnej żywej duszy. Przypuszczamy,…

Read More

Dachstein – Babski Wyjazd Alpejski

Wyjazd odbył się w połowie października 2019 roku. Wstęp tekst: Aga Wizja babskiego wyjazdu alpejskiego chodziła mi po głowie od pewnego czasu. Miałam jednak bardzo dużo wątpliwości – jako organizatorka wyjazdu byłam w dużej części odpowiedzialna za całe przedsięwzięcie: zaplanowanie dojazdu, trasy na szczyt, nocleg, sprzęt itd. To mogę ogarnąć w domu, ale czy dam radę np. zmienić koło w aucie gdy się zepsuje? Naprawić rozwaloną wycieraczkę? Znaleźć szlak, który będzie słabo oznaczony? Zdyscyplinować się na tyle, żeby wyruszyć odpowiednio…

Read More

Hochschober!

Wchodzę do schronu i widzę truchło leżące pod syntetycznym całunem. – O! Kamila nie żyje! Cała fasolka będzie dla mnie! – wołam. Spod śpiwora w mocno zwolnionym tempie wysuwa się dłoń z wyprostowanym środkowym palcem. – Nie… rusz… fa…solki – wybełkotał zombiak. Jak to się wszystko zaczęło? Na kilka dni przed wyjazdem wrzucam posta na FB. „Teren bez lodowca, dostępny dla każdego”. Zależy nam, żeby dołączyła para, która będzie działała na własną rękę, a my będziemy robić swoje. Godzinę później…

Read More