To był mój zaledwie drugi ultramaraton, ale już na nim postanowiłem eksperymentować. Do takich nowych elementów zaliczam kijki, z którymi nigdy wcześniej nie biegłem, oraz pas biodrowy z softflaskiem (używany przeze mnie wielokrotnie, ale nie na dystansie ultra) zamiast plecaka biegowego. Oba te eksperymenty udały się świetnie i myślę, że odegrały niemałą rolę w osiągnięciu wyniku.
Buty
Na stopach miałem Hoka Speedgoat 6, podobnie jak na 70-tce w Lądku. Wprawdzie w tym biegu powstały niewielkie pęcherze po wewnętrznych stronach stopy (co ciekawe, poprzednio nie miało to miejsca), ale przyczyną mogły być ziarenka piasku, gdyż już na pierwszym kilometrze wpadłem w błoto.
Ani w trakcie, ani po biegach w tych butach nie doświadczyłem bólu stawów czy mięśni. Może to zasługa butów, może przygotowania, a może wpływ miało jedno i drugie.
Obecny przebieg mojej pary butów: 185 km (czyli na starcie było to zaledwie 127 km).
Koszulka
Kiprun Run 500 Comfort Skin z krótkim rękawem. Wszystko, co powyżej półmaratonu biegam w tych koszulkach. Żadnego zaklejania sutków itp. Żadnych obtarć. Super komfort.
Spodenki
Kiprun Run 500 Dry – w tych spodenkach biegam od lat wszystkie dystanse.
Skarpetki
Run 500 Mid X2 – Oba ultramaratony biegłem w tych skarpetkach. 15 zł za parę. Tak, tak, nie uciąłem zera przez pomyłkę. Stopy dodatkowo zabezpieczam maścią Xenofit Second Skin.
Kijki
Komperdell Fxp Carbon The Erlkonig – ot, takie cudo sobie sprawiłem. Do tej pory dużo chodziłem po górach z kijkami trekingowymi i dobrze mi z tym było, ale nigdy nie wystartowałem w wyścigu z kijkami. Zaryzykowałem i uważam, że wykonały one w Radkowie niesamowitą pracę, oczywiście na podbiegach.
Cena ich zwala z nóg, ale jak się je bierze do ręki, to czujesz, że jest kosmos. Jedyna wada: rzep nie trzyma na nadgarstku, co denerwuje jak nie wiem co. Oddałem opaski do krawcowej, ma wzmocnić rzepy.
Kijki wyjąłem po 1 km i trzymałem w rękach już do końca (myślałem, że będę je każdorazowo składał i przyczepiał do pasa, który ma na to przeznaczone specjalne gumki). Chcę przez to powiedzieć, że dobrze mi się z nimi biegło, nawet gdy ich nie używałem i jedynie trzymałem w rękach (bez składania).
Pas biodrowy i ekwipunek
Evadict Trail – sporo pomieści. Ja oprócz wyposażenia obowiązkowego (gwizdek, folia NRC, telefon, dowód i banknot) włożyłem do niego chusteczki, kartę od auta, 0,5 L softflask oraz prowiant.
Prowiant
Żywiłem się żelkami energetycznymi, galaretkami, hydrożelami, oraz wspomogłem się shotami typu magnez+potas. Na punktach napełniałem softflask izotonikiem (4 move jakiś taki różowy – ależ wchodził, niczym najlepszy kompot). Zjadłem też połówkę banana. To wszystko.
